sobota, 20 września 2014

List otwarty do Odry Opole

Szanowni Prezesi, Dyrektorzy.
Drodzy Kibice

    Nasz wspaniały Opolski klub od prawie 70 lat gra na opolskich ziemiach, zapewniając nam większe i mniejsze trofea oraz radości. Z różnymi problemami, ale jednak nieprzerwanie Odra Opole reprezentuje nasze miasto, czy to na arenie ogólnopolskiej, czy lokalnej, śląsko-opolskiej.
    Nasz Klub ma wszelkie atrybuty, by święcić wielkie sukcesy! Mamy dobry zarząd, trenera, zawodników i wspaniałych kibiców. Jednak jak na taki zespół od zawsze, gdy bywam na trybunach, brakuje mi jednego. Mianowicie hymnu!
     Hymnu, przy którym nasi zawodnicy wchodziliby na murawę. Hymnu, którzy razem śpiewalibyśmy na początku każdego spotkania. Pieśń ta motywowałaby i piłkarzy, i kibiców przed każdym meczem. Nie patrzmy blisko, spójrzmy dalej! Barcelona, Madryt, Liverpool, każdy z nich ma piękny hymn, którym się szczycą i chwalą!
      Co więcej, za ponad pół roku nastąpi 70 rocznica powstania Odry Opole! Sprawmy razem, by ta okrągła liczba na zawsze została w naszej pamięci i była nowym, duchowym startem klubu.

Liczę, że mój apel weźmiecie za swój apel. Mamy tylu wspaniałych opolskich wokalistów, zespołów. Damy radę, a przynajmniej spróbujmy!

Z poważaniem
Olaf Gałecki

czwartek, 11 września 2014

Niepotrzebni niepełnosprawni?

Pomimo upływającego czasu, sytuacja przy ulicy Koraszewskiego dalej budzi wśród mieszkańców Opola duże emocje. Stąd postanowiłem zabrać głos w tej sprawie, gdyż uważam, że pewna grupa została tutaj oddalona na bok i prawie nikt o niej nie wspomina.  
Po lewej: dawny sposób parkowania, po prawej: obecny system
src: google.com/nto.pl
Restauratorzy chcą ogródka dla swojej restauracji, widać w tym sens, każdy chce dla swojego biznesu jak najlepiej. Mieszkańcy chcą parkować na miejscach, na które wykupili abonamenty, skoro kupili to mają prawo tam się zatrzymywać. Mieszkańcy Opola chcą parkować blisko urzędów, gdyż każdy ma sprawę do załatwienia. Każdy czegoś chce, ale czy czasem ktoś czegoś nie musi? 

Niepełnosprawni do PFRONu dostać się muszą! Czy to złożyć pismo, czy podpisać umowę, czy ubiegając się o dofinansowanie do sprzętu rehabilitacyjnego. Oni tam nie jadą, bo mają bliżej do miasta, bo akurat chcą w tym miejscu zaparkować. Chyba każdy wie z jakiego materiału zbudowana jest ta droga. Ze starej kostki brukowej, na której już sama jazda na rowerze jest wręcz nieprzyjemna. Teraz wyobraźmy sobie osobę na wózku, która tę drogę przebyć musi, żeby dostać się do budynku. Wcześniej miała i tak jeden krawężnik do pokonania, obecnie ma dwa. Bo parkujemy po przeciwnej stronie ulicy. 

Drugą kwestią jest obcięcie miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych. Jako społeczeństwo ciągle mamy kłopot, żeby nauczyć się nie parkować na kopertach. Nadal sam widuję, że często (choć już rzadziej) stoją na nich auta bez niebieskiej karty. Jak w takiej sytuacji ma się odnaleźć człowiek o kulach, na wózku, czy z innym problemem, gdy jego auto będzie oddalone od PFRONu o jakieś 200-300 metrów? A przypominam o nawierzchni, która ma swój mieszczański klimat, ale jest ciężka do przebycia dla osób na wózku.

Przestańmy się licytować, kto co woli i zastanówmy się czy ktoś czegoś nie potrzebuje! Bo tak jak napisałem wcześniej, zapominamy w tym sporze o najważniejszej grupie, która dotkliwie odczuwa tę zmianę.

wtorek, 9 września 2014

Osiedlowe kłótnie sklepików na Chabrach


Tablica stała przez kilka dni przed sklepem
- To było w środku dnia. Siedziałem przed ladą, a stamtąd nie widać całego sklepu. Nagle jeden typ wybiegł i po chwili w całym pomieszczeniu rozniósł się smród – tak sytuację opisuje syn właściciela sklepiku “Faza” Jarosław Trzeciak - Klienci skarżą się, że ciężko dłużej tu było wytrzymać.

Wszystko zaczęło się półtora roku temu, gdy obok, stojącego od kilkunastu lat, sklepu „Baza”, stanęła konkurencja. Właściciel przyłączył się do sieci “ABC” i nadał nazwę „Faza”. Od tego momentu handlarze oskarżają się o nieuczciwe zagrywki

Kilkanaście dni temu w jego sklepie, nieznani sprawcy wylali na kafelki prawdopodobnie kwas mlekowy. W pomieszczeniu przez kilka dni, mimo mycia podłogi unosił się fetor.

-Nie złapaliśmy nikogo za rękę, ale domyślamy się, że oni chcą nam zaszkodzić, bo się rozwijamy i mamy tanio - mówi właściciel Jerzy Trzeciak – Kiedyś blokowali autem podjazd, nasyłali kontrole na nas. Teraz prawdopodobnie wylali tą ciecz.
Sprawa cuchnącej substancji nie znalazła się na policji, bo jak mówi Jarosław Trzeciak, na nagraniu nie widać dokładnie momentu wylania, dodatkowo człowiek ten zasłaniał częściowo twarz.

Właściciel sklepu “Baza”, Adam Szymków odpiera zarzuty - Gdyby mieli dowody, już dawno złożyliby zawiadomienie przeciwko nam. Sytuacja byłaby jasna. A ta tablica? Szkoda gadać, dziecinne zachowanie.

Zaznacza jednocześnie, że gdyby chcieli zaszkodzić konkurencji, to zablokowaliby samo ich pojawienie się. - Jaki miałbym cel z tą cieczą? Teraz muszę się każdemu tłumaczyć, że to nie ja, klienci pytają, nawet pan się tym interesuje. Mam więcej z tym kłopotów niż oni.



środa, 27 sierpnia 2014

II Muzyczne Spotkanie na Wzgórzu Uniwersyteckim [WIDEO]

Wczoraj wieczorem, przy budynku Collegium Maius na placu Kopernika, odbyło się Muzyczne Spotkanie. Były dwie gwiazdy tej imprezy: Basia Beuth z zespołem oraz Marek Grechuta, a dokładnej jego twórczość. Koncert zaczął się po godzinie 20. Podczas niego artystka z Opola zaśpiewała bardziej i mniej znane utwory Pana Marka. 













Publiczność dopisała, choć jak widać na zdjęciu, dopiero w trakcie trwania koncertu doszła największa grupa. W sumie było około 30-40 osób. Jest to duża liczba, biorąc pod uwagę dość niską temperaturę, mimo tej pory roku. Niestety spora część widowni cyklicznie rezygnowała i opuszczała koncert, właśnie ze względu na chłodną aurę.
Praca Marka Grechuty w wykonaniu Basi Beuth


Na moje ucho pani Basia wykonała piosenki bardzo dobrze. Choć nie znam całości repertuaru pana Marka, to potrafiłem dostrzec, że w niektórych utworach artystka troszkę zmieniała wydźwięk i interpretowała piosenkę według własnego uznania.

Najgłośniejszą aprobatą publiczności cieszyły się największe przeboje Grechuty, jak Nie dokazuj.



Jedyną rzeczą, która mnie zaciekawiła i zaintrygowała, to fakt, że pani Basia co jakiś czas wspomagała się tekstem. Na zdjęciach widać stojak, znajduje się po prawej stronie artystki. Czy to jest minus? Raczej nie, może to tak na wszelki wypadek!





   

niedziela, 24 sierpnia 2014

Gratulacje dla Bartłomieja Bonka i Budowlanych Opole!!!

Wczoraj nasz zespół, Budowlani Opole, wygrał Mistrzostwa Polski w podnoszeniu ciężarów! Drużynie przewodził nie kto inny, tylko Bartłomiej Bonk! Wielkie osiągnięcie mając w pamięci, że jeszcze niedawno leczył on kontuzję nadgarstka.

Serdeczne gratulacje dla całej ekipy.


czwartek, 21 sierpnia 2014

Ciekawa ekspozycja w Opolu

Wczoraj, gdy szedłem na rozmowę z bardzo interesującym człowiekiem, którą na dniach opublikuję, zauważyłem intrygującą "rzecz". Przy teatrze Jana Kochanowskiego, w tym przejściu do Kofeiny 2.0, po prawej stronie znajduje się Pomieszczenie-Galeria. Jest to mały pokój za szklanymi drzwiami, przez które można zaobserwować aktualnie wystawione dzieło. Zazwyczaj nie zwracałem uwagi co się tam znajduje, ale wczoraj mając trochę czasu, przystanąłem sobie. Nie jestem koneserem sztuki, więc nie mogę wypowiadać się definitywnie o tej pracy, ale na mnie zrobiła wrażenie. Swoim byciem w zawieszeniu, oryginalną formą, kolorem i ciekawym tytułem. 
Fotografem też nie jestem, ale starałem się zrobić zdjęcia z kilku różnych miejsc, aby spróbować oddać kształt.  


wtorek, 12 sierpnia 2014

Słabsze dni opolskich serwisów

Zdaję sobie sprawę z tego, że mój portal też nie jest doskonały. Czasami popełniam błędy, czasami piszę zbyt rzadko. Jednak wyznaję zasadę, że lepiej nie pisać, niż pisać po nic. Sądzę, że podobnych przemyśleń nie mają właściciele lokalnych redakcji. A może mają, ale finanse i reklamodawcy na to nie pozwalają.

Wyborcza i źle zaparkowane auta
Co jest złego w tym artykule?

1) Dziwny wydźwięk artykułu
Co on wnosi? Czego się z niego dowiadujemy? Tylko tyle, że ktoś źle zaparkował samochody i dzięki dzielnej postawie czytelnika, policja się tym zajmie. Kurczę, jeżeli jeszcze nie przeczytaliście artykułu, to właśnie Wam go streściłem. Dziennikarz/karka z Wyborczej potrzebowali całej strony do tego stwierdzenia. Sezon ogórkowy w pełni.
2) Bawimy się w donosy 
Chyba rytuałem już się staje, że gdy widzimy jakieś wykroczenie od razu bierzemy aparat i robimy zdjęcie. Nie przyjdzie nam na myśl, że kiedyś my możemy nieopatrznie lub w pilnej potrzebie coś zrobić i wtedy znajdziemy się w analogicznej sytuacji. Nie, lepiej zrobić zdjęcie, wysłać go do gazety bądź policji, aby tylko piętnować. Rozumiem, gdy nam to w oczywisty sposób przeszkadza, bo trzeba wyjechać czy przejechać, ale gdy już nie? Czy jest tam ta szkodliwość czynu?