Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 sierpnia 2014

II Muzyczne Spotkanie na Wzgórzu Uniwersyteckim [WIDEO]

Wczoraj wieczorem, przy budynku Collegium Maius na placu Kopernika, odbyło się Muzyczne Spotkanie. Były dwie gwiazdy tej imprezy: Basia Beuth z zespołem oraz Marek Grechuta, a dokładnej jego twórczość. Koncert zaczął się po godzinie 20. Podczas niego artystka z Opola zaśpiewała bardziej i mniej znane utwory Pana Marka. 













Publiczność dopisała, choć jak widać na zdjęciu, dopiero w trakcie trwania koncertu doszła największa grupa. W sumie było około 30-40 osób. Jest to duża liczba, biorąc pod uwagę dość niską temperaturę, mimo tej pory roku. Niestety spora część widowni cyklicznie rezygnowała i opuszczała koncert, właśnie ze względu na chłodną aurę.
Praca Marka Grechuty w wykonaniu Basi Beuth


Na moje ucho pani Basia wykonała piosenki bardzo dobrze. Choć nie znam całości repertuaru pana Marka, to potrafiłem dostrzec, że w niektórych utworach artystka troszkę zmieniała wydźwięk i interpretowała piosenkę według własnego uznania.

Najgłośniejszą aprobatą publiczności cieszyły się największe przeboje Grechuty, jak Nie dokazuj.



Jedyną rzeczą, która mnie zaciekawiła i zaintrygowała, to fakt, że pani Basia co jakiś czas wspomagała się tekstem. Na zdjęciach widać stojak, znajduje się po prawej stronie artystki. Czy to jest minus? Raczej nie, może to tak na wszelki wypadek!





   

piątek, 25 kwietnia 2014

Pomagamy!

Krótko i na temat!

Potrzebna jest pomoc dla naszego mieszkańca! 

Musimy, bo nie wyobrażam sobie, że tylko możemy, My musimy zebrać pieniądze. Nasz człowiek jest w potrzebie : TVP - Link do relacji - pomaga to i my się dołączmy!



O kogo walczymy ? 
O Grześka :) Kilka słów o nim:

"Grześ ma niespełna 30 lat. Ma żonę Monikę oraz dwuletniego synka Wojtusia.Kilka lat temu został zdiagnozowany u niego złośliwy nowotwór – glejak. Grześ przeszedł w sumie 4 operacje wycięcia kolejnych guzów pojawiających się w jego mózgu. Ten typ nowotworu charakteryzuje się częstymi nawrotami. Kolejna operacja na mózgu stanowiłaby praktycznie wyrok śmierci na Grzesia. Aktualnie dochodzi on do siebie po ostatniej z operacji, której efekty były wielkim znakiem zapytania, a nader dobry skutek należy uznać za prawdziwy cud. Grześ powoli odzyskuje mowę, którą utracił wskutek poprzednich operacji. Wraca mu również sprawność prawej strony ciała. Żeby powstrzymać ponowny rozwój guzów oraz przywrócić jego częściową sprawność, musi on poddać się nowatorskiej terapii w Niemczech. Niestety to leczenie jest wyjątkowo kosztowne. Potrzeba w sumie 200 tysięcy złotych i to w jak najkrótszym czasie, gdyż z każdym dniem prawdopodobieństwo wyleczenia maleje. Przyjaciele Grzesia, wraz jego żoną Moniką uzbierali już niewielką część tej kwoty, lecz wciąż wiele brakuje. Staramy się o pomoc w każdym możliwym miejscu i dlatego też zwracamy się o nią również do Ciebie."


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Recenzja (V) : Koncert Kasi Nosowskiej

W sobotę odbył się koncert Nosowskiej. W sumie był to mój drugi jej koncert, ale poprzedni zaliczyłem na piastonaliach, głównie bawiąc się i będąc w znacznej odległości od sceny. Jednak jakby nie patrzeć to "nasze" drugie spotkanie.


Główną aktorką i bohaterką koncertu była sama Kasia i jej osobowość. Otwarta, bezpośrednia, miła. Bardzo chciała nawiązać kontakt z publicznością, po każdej piosence dziękowała, opisywała jak dobrze się tu czuje. Od razu odpowiadam krytykom, którzy stwierdzą, że ona może zawsze robić ukłony wobec publiczności. Otóż jej wypowiedzi były nieprzygotowane, na szybko sklecone, często w połowie zakończone i nagle dopowiedziane. Jako początkujący dziennikarz i bloger, staram się zwracać uwagę na wymowę i składnię zdania. Na tempo i szyk wypowiedzi. Dzięki temu sam staram się zachowywać poprawność językową.
  
Tutaj miało się wrażenie, jakby Kasia Nosowska była dopiero któryś raz na scenie. Zakładając, że nie było to z góry ukartowane i zgrane, dzięki takiej atmosferze Kasia bardzo szybko zdobyła publiczność. Widać było, że sala ją pochłania, każde jej słowo, jej mimikę. Istna symbioza się wytworzyła. Muzycy swoimi piosenkami hipnotyzowali publikę, a ta w momencie zakończenia każdej piosenki, gorąco nakręcała zespół na kolejną porcję wrażeń.

Inną całkiem kwestią jest, nie jej śpiew, ale mimika. Nie ma sensu był oceniał Nosowską. Dla mnie to jest poza konkurencją. Skupiam się na mimice, bo prawie przez cały koncert czułem się jak ofiara Bazyliszka. Podczas wykonywania piosenek, mimika Kasi była tak bogata, że mnie fascynowało to, jak bardzo można oddawać emocje piosenki własną twarzą. Nie była to przypadkowa ekspresja! W każdym, poszczególnym utworze Kasia przekazywała inną wiadomość. Wczuwała się do granic w te melodie i nuty. Nawet Czesław Mozil, który też lubi się bawić tą formą, nie ma takiej naturalności i autentyczności w tym jak Nosowska. 


mmopole.pl

niedziela, 9 marca 2014

Recenzja koncertu (I): Strachy Na Lachy

Wczoraj wieczorem odbył się koncert grupy Strachy Na Lachy. W Narodowym Centrum Polskiej Piosenki, dawny MOK, grupa z Piły dała solidny występ. Może niektórzy będą oczekiwać niejakiej relacji z listy piosenek. To się rozczarują. Postanowiłem zwrócić uwagę na coś innego. Niejako na przedstawienie i aurę, które stworzył Grabaż. 

Odnośnie twórczości Grabowskiego i jego ekipy można mieć różne zdanie. Niektórzy będą się zachwycać, niczym wczorajsze, rozhisteryzowane nastolatki, jedni będą po prostu doceniać jego piosenki i oczywiście znajdą się ludzie, którym SNL nie przypadły do gustu. Trzeba natomiast Grabażowi oddać, że każdą piosenkę wykonuje profesjonalnie i rzetelnie. Nie lekceważy swojego obowiązku. A czy ktoś tego słucha czy nie, to już inna bajka.

Występ zaczął się od standardowego spóźnienia. Początkowo mnie irytowały te spóźnienia w rozpoczęciu koncertów przez różnych wykonawców. Uważałem, że skoro zaczynamy o ustalonej porze, to tak powinno być. Traktowałem to jako swego rodzaju bezczelność i gwiazdorzenie. Jednak wczoraj starałem się nie denerwować i potraktowałem ten poślizg czasowy jako preludium. Początek w który trzeba wejść i chłonąć atmosferę koncertu. Po chwili niejako dostałem potwierdzenie moich myśli. Zespół zaczął wychodzić, publika momentalnie, żywo zareagowała brawami. Podczas gdy zespół zaczął powoli wybijać pierwsze akordy, zza sceny zaczął dochodzić wokal. Miało to swój urok. Dopiero z czasem upływu piosenki Grabaż zjawił się, przy akompaniamencie muzyki.

Spodobało mi się i chyba zaimponowało, choć nie wiem czy to adekwatne słowo, szczere i prawdziwe oblicze Krzysztofa Grabowskiego. Wynikało to z naturalności Grabaża i jego bezpośredniości. Widać to było w kilku sytuacjach:
Jeden fan chce mu podać krawat (jaki to symbol? tego nie wiem). On patrzy na niego i po chwili spuszcza wzrok z rezygnacją. Śpiewa dalej, bez komentarza.
Podczas jeden z przerw między piosenkami, kolejny fan (chyba, że to ten sam) krzyczy, że chciałby usłyszeć "Moralne Salto". Grabaż jedynie odpowiada: "Założysz zespół, zbierzesz fanów i wtedy będziesz dyktował czego chcesz słuchać". Totalnie aroganckie, chamskie wręcz żałosne. Pierwszy odruch mówi, że jakaś kultura obowiązuje. Szacunek dla odbiorcy. Jednak z drugiej strony, po cichu przyznaję racje wokaliście. Jest w tym sens.

Jaki sens? Słuchając dalszej części koncertu odnosiło się wrażenie, że całość jest w jakiś sposób połączona, wyważona. Nagła zmiana listy kolejności, może zburzyć szyk przygotowany przez zespół. Zniszczyć plan jaki stworzyli dla publiczności. Nie mówiąc już o tak banalnym powodzie, jakim jest harmonogram ustalony kilka dni wcześniej. Oczywiście, można to było w sposób zawoalowany powiedzieć, jednak to jest urok Grabaża. Nie trzeba go lubić.

Całego koncertu nie ma sensu opisywać, ot koncert jak koncert. Szalone tańce pogo, od których byłem chroniony(!), ludzie na fali, świetne piosenki, genialna atmosfera i wyborowe towarzystwo.


Podsumowując:
mmopole.pl